niedziela, 31 marca 2013

Buddystka z pampeluny

Dzisiaj znów były rozruchy
w Atenach na ulicach,
w moim sercu, na licach,
bo wszystkie byki twe wspomniałem.
O, morze spokoju, boję się, że żle zrobiłem
ufając słów powtarzanej mantrze.
Miłością oczu swych patrzę
na ciebie, mój wybrany
a te gachy, te barany,
to nic to, co z nimi robiłam -
- liczy się, że da ciebie sprawiłam
cud swojej przemiany!
Teraz przepraszam, wzywają barany.

<na nowy rok, zeszły, tak na baj baj>

sobota, 30 marca 2013

nevernasycenie

Poproszę o rozgrzeszenie
o zapomnienie
o zadośćuczynienie
i o wspomnienie.

Poproszę o czystą kartkę z delikatnym szkicem planu.
O sens jakiś, coklwiek, może być dla funu.
Tak, by do jutra stykało,
żebym znowu <po przebudzeniu> mógł krzyknąć mało.

piątek, 29 marca 2013

Kłamstwo jest najstarszym wynalazkiem człowieka

żeby móc mówić o cywilizacji,
trzeba wspomnieć o negacji
rzeczywistości i natury.
dorysowane tak kontury
pozwalają wytrzymać świata obroty.
prehistoryczne, malowane płoty
(a nie, to stwory w jaskini)
dają niewiadomą mini
i ciężar myśli z głowy zdejmują.
Bo, jak wiemy, abstrakcją okłamują
homo sapiens, sens swego istnienia
na tym tez bazują prawa do mienia
i możliwość prokreacji.
TYLKO penis nie kłamie w reakcji.

środa, 27 marca 2013

minus nieskończoność

-Załóżmy taką sytuację - powiedział poprawiając się na krześle. Z lekkim usmiechem zaciągnął sie papierosem, ciągnął dalej - Ja i on nie jesteśmy razem, a ty wracasz do niej. Jakie możliwe następstwa ?
- To banalnie proste - zaczęła, poprawiając czarną ołówkową spódniczkę, pasującą idealnie do jej białej, doskonale opasającej biust, koszuli - wy, chłopaki, będziecie zawsze nierozłączni, nie ma co tu deliberować, a my... - tu niestety niedokończyła, przerwał jej telefon wraz ze swoimi wibracjami. - przepraszam, musze odebrać - wstała, przyłożyła wolną, lewą rękę do nieużywanego ucha i poszła w stronę drzwi do sali dla niepalących.
- Coś jeszcze państwu podać? - zapytał kelner, gdy odgaszał papierosa, cały czas wpatrując się w jej falujące, w rytm wypowiadanych słów, biodra.
- Co ? Tak, um. Poproszę sok ananasowy z colą.
- A dla pani?
- A dla pani...
- Już jestem, przepraszam. Dzwoniła ona i musiałam odpowiedźieć na kilka pytań o mnie. A, co ja? Łiskej z kola.
Kelner odszedł. On wpatruje się w przestrzeń na prawo od niej, ona na niego.
- O czym my to? - powiedziała, zrozumiawszy, że sama musi rozpocząć tą rozmowę.
- Pytałem, czy ciebie gdzieś podwieźć, mam za pół godziny spotkanie i zaraz muszę się zbierać.
- Nie, i'm cool. Zostaw mi tylko zapalniczke.

poniedziałek, 25 marca 2013

kolejny dzień trzeźwości

szczesliwi szczesliwcy co w farcie trwają
nic nie powiedzą, wciąż się uśmiechają

fałszywi fałszerze co prawdę znają
unikając jej, wszystko zakłamają

akademiccy akademicy co trwają w ciszy
wzorców odległych, wciąż im podległych

siedzą przy misy
przezyć przeszłych.

niedziela, 24 marca 2013

nowhere man

raz dwa trzy
dzis gwiazdą jesteś ty
blask fleshy i wpisy z fejsbuka
dzis twoj dzien, każdy szuka
czasu na uścisk twej dłoni
za tobą w wiecznej pogoni
lalki, pannice i inne
na sperme donice
bo będąc bogiem, herosem i celebrytom
okłamujesz siebie, jakbyś panu z kopytom
duszę oddał za sławę i chwałę świata tego
ale tak nie jest i jesteś władcą niczego

czwartek, 21 marca 2013

eMptyTV

fala, na fali, głowe rozwali
pochwali, potem pożali
ostatecznie wylali
z pracy i z koryt rzeki

tak dla beki
czy checy czy z rozmachu matki
porodziły się te piękne, zdolne dziatki
i one teraz porządek dyktują
same nic nie czują
poza potrzebą wysikania
i kursu dolaru poznania
bo żyją w kinie własnych (I)maginacji

!!NIKT POZA NAMI NIE MA RACJI!!

wtorek, 19 marca 2013

to kiedy Ty się w końcu urodziłeś?

Była to sobota
malownicza niedziela
kiedy to,
po poniedziałku,
odliczałem w środę dni
do piątku.
Bo tylko czwartki
i niedziele
mają tą ezoterykę
następnych wtorków.

Bo kiedy to wtedy
a ja to też wtedy
a my to, tak, wtedy.
<ale tylko w środę, po sobocie>

Miałem imiona, daty i poczucie od matki

teraz mam pamięć.
(o imionach, datach i matkach)

urodziłem się w sobotę, a obchodzę
w (i się) niedzel(ę)

piątek, 15 marca 2013

czwartek, 14 marca 2013

cztery

bajery, wprost do stratosfery!
uniosę się na metafizyce słowa
bo to rzecz nowa
nowonarodzona
i awangarrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrdowa

środa, 13 marca 2013

boże(czy)

złorzeczy
ta kolejna minuta

nie wstane, jestem na drutach

ale czołgam się pod osłoną pewności
napewno znowu ulegne tej możliwości

wtorek, 12 marca 2013

two

trzeba, czy sie powinno
nie wiem, mimo
że intuicja z szczątkami wiedzy powtarza
że konieczne jest podejście do ołtarza.

poniedziałek, 11 marca 2013

ve cant- ing

liczymy ponownie                                1/7/?
 <jeden >
siedem>
nie wiem
ile trzeba liczyć

jeden
siedem
śniegiem <wsparta scenografia>

1/7/ chyba - mafia


poniedziałek, 4 marca 2013

czecie oko

Istnieje też taka możliwość,
że pokonawszy chciwość,
żądze i pozostałe namiętności,
zostaje w człowieku coś więcej niż kości
Zostaje pierwiastek najpiękniejszy
bo będąc ludzkim, jest się jaśniejszym
wśród nocnych animalistycznych cieni
tylko przy nich źrenica rubinowo się mieni.

sobota, 2 marca 2013

oko saurona

Niech dziś pokona
heros, śmiałek mężny
dzierżący miecz, ten potężny
co legendy Camelotu o nim mówiły,
stwora, co cały zgniły
i ohydą wypełniony
ukazuje tylko marność, czas miniony.
Niech bohater ten, o odwadze niezłomnej
dokona tej chwili wiekopomnej
i czerwień oka przełamie.
>>skończy się tak, że dziurawi ramię>>

piątek, 1 marca 2013

estrogen

- Odseparowałam się od wszystkiego !
- Znaczy, oddciełam? - zapytał zapalając papierosa lewą reką.
- Nie, głuptasie. - Poprawiła sukienke - to znaczy, że moja spirytualna osobowość nie dotyka już tej brudnej ziemii.
Wskazał tlącym się papierosem jej sukienke
- To czym sie tak umorusałaś?
- A nie, to w porządku. To tylko mój śluź,
mój jad,
mój dom,
moja otoczka,
macica.